Jan Pruski – nienormalne oczy

28 grudnia, 2021

Na swojej życiowej drodze spotkałem bardzo ciekawego i zagadkowego człowieka. Artystę, dla którego otaczający świat jest pełen refleksji, uczuć oraz cierpienia. Rozmowa z nim jest filozoficzną strawą dla duszy o sensie i egzystencji istnienia ludzkości. Człowiek, który się nie rozprawił się z historią, a wręcz wciąż ją przywołuje tworząc podwaliny swojej sztuki. Spotkaliśmy się w olsztyńskiej Times Art Gallery przy okazji wernisażu fotogramów. Przy smacznej kawie porozmawialiśmy o sztuce i o złożonej osobowości artysty. Jaki jest Jan Pruski i jego sztuka?

W swoich wystawianych pracach używasz liternictwa, prostych wyrazów i zdań. Czy stanowią one jakiś przekaz?

Często w moich obrazach stosuję kompozycję złożoną z liter. Jest to mój osobisty przekaz do ludzi. Chcę, aby widź poczuł, że w obrazie jest też jakaś cząstka mojego światopoglądu, ulotne myśli i osobiste spostrzeżenia na otaczający świat. Wierzę, że odbiorcami obrazów są osoby, które oprócz ogólnego zarysu formy też wchodzą głębiej, penetrują każdy element na płótnie. Patrzą na obraz i poznają mnie od środka. Pewne chwilowe emocje w formie tekstów zapisuje też na płótnie zanim nałożę podobrazie. Zakrywam to farbą. Być może, ktoś kiedyś prześwietli obrazy specjalną technologia i dowie się więcej o mnie niż powierzchownie widać. W środku jest zaszyfrowana myśl Jana Pruskiego.

Czy obrazy skrywają klucz do bramy tajemniczego świata Jana Pruskiego?

Niechętnie opowiadam o „kluczach do bram” swojego wnętrza. To co przeżyłem skrywam w sobie. Mój scenariusz życia jest podobny do debiutu Marka Hłaski pt. „Wilk”. Na tych kartkach Hłasko pięknie opisał czarno-biały świat, biedny, zacofany, szmaciany i zbudowany z „byle jakości”, która była powszechną normą. Żyjąc w tym świecie nie kąpaliśmy się w kolorze, bo wokoło znaliśmy tylko czerń, biel i pośrednie szarości. I to do dziś to zostało w moich czeluściach mózgu. Nie czuję barwy. Mój świat nadal jest monochromatyczny. Czasem zdarza mi się wyjść po za schemat, lecz kolory są przygaszone i zabrudzone. Nienawidzę zieleni i tej barwy unikam jak ognia.

Czy etap życia w głębokim PRL wypalił piętno na Twojej twórczości?

Artysta jest od tego, aby całym sobą doświadczał i pławił się w życiu jakie go otacza. Czterdzieści lat temu powiedziałem sobie, że nie będę malarzem, a zostanę artystą. Byłem w pełni świadomy, co to znaczy być artystą. Nie ma kompromisów, realizuję tylko siebie, jestem totalnym egoistą, nie będę nikomu ani sobie schlebiał. Tylko sztuka się liczy a potem dopiero rodzina. Moje projekty są wynikową właśnie takich etapów w życiu. Był czas, kiedy nie posiadałem materiałów do malowania, rzeźbienia. Jako młody artysta musiałem kombinować jak pozyskać surowce na swoje dzieła. Często znajdowałem je na złomowiskach. Teraz jestem na ostatnim etapie życia. Nazywam go „spoczynek”. Wiem co jeszcze mam w planach zrealizować, ale to jest dla mnie końcówka.

Czy fotogramy prezentowane na wystawie to jedna z ulubionych technik?

W trudnych czasach głębokiego komunizmu fotografia był podstawą twórczą. Bywało, że nie można było zakupić kartek do rysowania. Miałem przypadkowo dostęp do starych klisz fotograficznych i z ich pomocą zacząłem tworzyć obrazy. Nie było mnie stać na ciemnie fotograficzną, aby zrobić powiększenia, więc wszystkie klisze przeleżały aż do 2015 roku. Gdzie w tym roku zrobiłem z nich fotogramy i pokazałem światu. Fotogramy nie były moją ulubioną techniką. Posłużyły jako materiał wyjściowy ze względu na dużą dziurę budżetową. Długo się zastanawiałem, jak wykorzystać ten surowiec, poszukiwałem odpowiedniego zastosowania. Aż w końcu się udało i zacząłem po nim drapać, wypalać, przebarwiać. W ten sposób powstała cała seria trzystu fotogramów. Kiedy patrzę teraz na nie to przypominam sobie jak i gdzie je robiłem te trzydzieści lat temu.

Czy możesz poszerzyć myśl swojego motta „Minimum materiałów – maksimum sztuki”?

Im więcej z obrazu zdejmiesz tym staje się on doskonalszy. Im rzecz jest prostsza tym trudniejsza. Staram się nie przegrzać obrazu, nie dać za dużo. Wyważyć i nałożyć tyle ile jest wymagane w danym momencie. To co tworzę, musi być zgodne ze mną, bo ja sam jestem największym krytykiem swojej sztuki. Przez minimalizm czuję, że wypowiadam masę słów. W obrazach są one ukryte i odczytują je tylko właściwe osoby.

W obrazach Twoich jest ból i pesymizm. Jak widzisz przyszłość człowieczeństwa?

Nie widzę przyszłości w kolorach dla ludzkości. Wszystkie słabości z których człowiek jest zbudowany były i są obecne. Znając już historię, wiemy jak to się skończy. Dziś jesteśmy ogłupiani różnymi gadżetami, które nie przyczyniają się do rozwoju i pracy nad sobą. Ciągle są wojny w imię Boga, płacz, ból i krzywda. Nic się nie zmieniło od pokoleń, więc można tylko pić wódkę z rozpaczy. Młode lata były pod hasłem buntu i braku zgody na zastaną sytuację polityczną. Nie zgadzałem się światopoglądowo z komunistami. Bywały chwile pełne grozy, gdzie stawałem twarz przeciwko twarzy z milicją PRL-u. Najgorsza formacja, zawsze sprzedajna i bez wartości.

W swoich pracach często przedstawiasz „nie określone” i puste twarze. Czy to jest jakiś komunikat dla nas?

Jak ładnie się przypudrujemy to jesteśmy gładcy i eleganccy. Kiedy spłynie z nas ta maska to stajemy się sobą, często nienormalni, brzydcy. Wiele moich portretów ma „nienormalne” oczy. Czasem zakrywam je. Świat, tworzony przez ludzi jest absurdalny, groteskowy – więc ja też przedstawiam „puste” oczy, bez wyrazu.

Dokąd zmierza twórczość Jana Pruskiego?

Moja twórczość wraz ze mną, prostą drogą zmierza do grobowej deski. Liczę na to, że z upływającym czasem ludzie sami określą kierunek sztuki Jana Pruskiego. Dojrzeją, aby zrozumieć jej przekaz. Artystą się jest, a nie bywa. Jesteś nim przez 24h na dobę i przez całe swoje życie. Starałem się wyobrazić Chopina czy Bacha idących uliczkami zatłoczonego miasta. Jakie mieli w tamtej chwili myśli, czy idąc słyszeli muzykę? Składali dźwięki i osadzali nuty na pięciolinii. Wszystko w koło jest inspiracją do tworzenia sztuki. I nie ma to znaczenia czy jest to muzyka dla uszu, czy obraz dla oczu. Każda forma wyrażania siebie jest darem dla ludzkości. O sztuce myślisz

Tekst :
Krzysztof Witecki
Ludzie z Charakterem